Musze się pochwalić iż mój skarbuś dziś wyruszył w drogę. Dziadziuś kupił Paulince pod choinkę taki chodzik do którego się nie wsiada tylko się go popycha, lub można zrobić z niego autko. Paulinka dziś niechcący przy nim wstała, nie zdążyliśmy jej złapać( myśleliśmy że jest jeszcze za mała i sobie nie poradzi) , a chodzik ten dość szybko jedzie. Paulinka jednak doskonale sobie poradziła, najpierw pędziła szybkimi kroczkami, a potem złapała równowagę , i cały dzień do wieczora chciała już bawić się w chodzenie przy popychaczu. Myślę że taki chodzik jest o wiele lepszy niż te w których my jeździliśmy jako dzieci, dziecko szybciej nauczy się utrzymywać równowagę i jest to świetny wstęp do samodzielnego chodzenia, może już niedługo:)